Rowerowe inspiracje, Zawoja

Posted by in Turkusowo rowerowo

Po drugiej stronie Polski, w górach.

Zawoja – Sucha Góra.


Przyzwyczajony do jeżdżenia po płaskim terenie (nad morzem najwyższe wzgórze ma 70 m) postanowiłem odwiedzić drugi koniec Polski i na weekend sierpniowy wybrałem się do Zawoi.
Jako, że piątek był dniem wolnym, wstałem o 7:00 i pół godziny później wyruszyłem w trasę.
Problemem zaczął być już sam wyjazd z miejsca mojego pobytu gdyż okazał się zbyt stromy na moje nogi.

Jeden z podjazdów

Sucha Góra.


Postanowiłem zrobić sobie krótką trasę z podjazdem pod Suchą Górę. Trasa dość krótka, bo zajęła bagatela niecałe 15km w jedną stronę, ale było to moje najdłuższe 15km w życiu.
Już po przejechaniu 2 kilometrów musiałem zrobić pierwszy postój.

IMAG2016Jeden z licznych strumyków na trasie:

IMAG2017

Dalej piąłem się i piąłem na najniższym możliwym biegu. Prędkość rzadko przekraczała 10km/h a uda piekły niemiłosiernie.
Jedynym plusem były widoki – dla człowieka znad morza zapierające dech w piersiach.

Cyfry na liczniku zmieniały się wyjątkowo wolno:

rowerem zawoja

Na szczycie.


Po ponad 8 przejechanych kilometrach dotarłem na szczyt Suchej Góry, ale ambicjonalnie postanowiłem dociągnąć jeszcze do 10 kilometrów lądując w “centrum” Juszczyna.

Juszczyn

Moje selfie w Juszczynie:

IMAG2028

Zjazd.


Zjazd był najprzyjemniejszą rzeczą: wystarczyło się puścić i tylko kontrolować prędkość w zakrętach. Jedyną obawą było to, czy hamulce wytrzymają (tył – sprawdzone w boju Avidy i przód – niestety mechaniczne tarczówki).

zjazd sucha góra

Udało się. Wytrzymały hamulce i wytrzymały moje nogi. Na wychowanym nad morzem “szczurze” trasa zrobiła przeogromne wrażenie.
Na pewno w góry wrócę jeszcze nieraz!

 

IMAG2030

podsumowanie trasy Zawoja